HomeKącik użytkownikaOpel Astra Classic 1.4 8V 60 KM & 1.4 16V 90 KM

Opel Astra Classic 1.4 8V 60 KM & 1.4 16V 90 KM

W 1995 roku, zostałem jedynym użytkownikiem służbowego Opla Astry 1.4 60 KM z 1992. Ten burzliwy związek trwał 5 lat. W chwili nabycia, samochód miał przejechane 40 kkm, w chwili (po)zbycia: 140 kkm. Od miesiąca jestem zaś posiadaczem Astry 1.4 16V 90 KM z '98. Skłoniło mnie to do...


 

1.4 8V 60 KM 1.4 16V 90 KM
Rok produkcji 1992 1998
Karoseria 3d 5d
Silnik 1.4 8V (60 KM) 1.4 16V (90 KM)
Przebieg 140 tys. km 21 tys. km
Przejechałem 100 tys. km 1 tys. km
Kraj produkcji Niemcy Polska
Ocena (1 - 6) 3+ 5

 

Co się psuło w Modelu 1.4 8V:

  • po 55 kkm, łobuzy ułamały mi antenę
  • po 60 kkm, wymiana tłumika. Nowy Walker wytrzymał 2 lata, więc następne (3x tańsze) były zwykłe, od rzemieślników (co 2 lata). Różnice w głośności nieznaczne, ale były, oczywiście na korzyść Walkera.
  • po 60 kkm, zaczyna hałasować karoseria, zwłaszcza z tyłu, z okolic bagażnika. Stan będzie się z wiekiem pogłębiał.
  • po 70 kkm - pierwsza wymiana klocków
  • po 70 kkm pękł pasek rozrządu :-(  Co ciekawe zanosiło się na to, bo przez 2 dni dobiegały mnie dziwne dźwięki z komory silnika, ale ani ja ani firmowy spec od wozów nie dopatrzyliśmy się B-) że to postrzępiony pasek rozrządu hałasuje o osłonę. Po fakcie dowiedziałem się, co to mogło oznaczać dla silnika. Na szczęście okazało się, że uszkodziły się tylko dwa zawory. Naprawy dokonał prywatny, polecony warsztat (nie ASO), co w efekcie nie dało jakiegoś koszmarnego kosztu i zamknęło się wtedy kwotą 500 zł. Błędem było niewymienienie paska po 60 kkm, jak radzili dobrzy ludzie. Po naprawie silnik wyraźnie zaczął pracować głośniej. Od tej pory stan ten trwale się pogłębiał (nie według mechaników, dla nich zawsze wszystko jest normalne)
  • po 80 kkm przednie amortyzatory nadawały się już tylko do wymiany. Na tylne - firma pożałowała pieniędzy. Polecone przez serwis (inny niż poprzednio, z którym podpisano umowę na serwisowanie wszystkiego, co jeździło w firmie) amortyzatory SACHSa wytrzymały krótko. Po 1.5 roku jeden zaczął wyciekać - podejrzewam zły montaż w warsztacie, więc powtórka z rozrywki :-(( (razem: powyżej 1000 zł)
  • po 85 kkm - przepalił się silniczek regulacji jednego z reflektorów. Ponieważ nie można wymienić samego silniczka (wg serwisu), na propozycję wymiany całego reflektora nie ma zgody szefa. Jeżdżę bez regulacji.
  • po 85 kkm - silnik pracuje nierówno - awaria sondy lambda. Wymiana poprawia trochę sytuację, ale od tej pory silnik nie pracuje już tak równomiernie na biegu jałowym. Żadne regulacje nie dały rezultatu, więc dałem spokój serwisowi.
  • po 90 kkm - awaria ogrzewania, w serwisie powiedziano, że nagrzewnica była zamulona (dlaczego ? przecież przed tygodniem byłem u nich na przeglądzie!)
  • po 90 kkm - stuki w zawieszeniu przy skrętach, okazuje się, że urwał się zaczep wałka skrętnego (?)
  • po 100 kkm - zaczeły notorycznie przepalać się lampki podświetlające pokrętła w kokpicie
  • po 110 kkm - wymiana pompy wodnej
  • po 110 kkm - przestaje działać tylna wycieraczka. Pomogło WD 40.
  • po 120 kkm przepalił się czujnik wciśnięcia hamulca, w efekcie nie miałem świateł stopu. Kupiłem czujnik i wymieniłem go sam.
  • po 130 kkm - druga wymiana klocków hamulcowych
  • po 50 kkm, uszkodzony włącznik świateł awaryjnych (normalka w Astrze, wujek miał to samo)


O rany, ale tego było! W sumie jednak nie są to w większości jakieś poważne awarie,
większość nie kosztowała więcej niż 200 zł.

 

Co było kiepskie w Modelu 1.4 16V

  • słaby silnik. W Słowenii, na górskich autostradach, gdzie są duże różnice poziomów, miałem wrażenie, że nie podjadę pod górę. Samochód nie mógł jechać z 2 osobami na pokładzie więcej niż 80 km/h i dalej zwalniał .... Dobrze, że zaraz było z górki.
  • kłopoty z układem jezdnym. Przy 120 km/h układ kierowniczy wpadał w jakiś rezonans i tręsło kierownicą =:-o, i trzeba było albo jeszcze przyspieszyć, albo zwolnić. Podejrzewam, że to cecha tego egzemplarza (powypadkowy), ale przy absolutnie nowych amortyzatorach było dobrze.
  • korozja. Głównie na nadkolach.
  • brak kontrolki "niski poziom paliwa", co w połączeniu z długo dochodzącym do siebie układem pomiaru paliwa w zbiorniku, jest mało komfortowe
  • za często coś tam się psuło (chociaż żona mając Daewoo, jeździła częściej do serwisu)

 

Co było dobre w Modelu 1.4 8V

  • niskie spalanie. Na trasie, przy spokojnej jeździe potrafił zejśc poniżej 5.5 l/100 km. W mieście średnio od 7.5l na początku, do 8l na końcu pięciu lat jazdy.
  • pakowność. Za to kocham wersję hatchback. Woziłem już lodówkę (180 cm wysokości), kuchenkę gazową, pralkę, stemple budowlane (1.5 m), blaty kuchenne, narty (185 cm), duże monitory i wiele innych .... Niech ktoś to spróbuje z sedanem :-)
  • przestronność. Sporo miejsca w środku. Zwłaszcza na nogi dla kierowcy.
  • wygodne fotele. Duża zaleta Opli, to dobrze trzymające i wyprofilowane fotele przednie.

 

Co jest lepiej w Modelu 1.4 16V

  • silnik 16V. Wow, naprawdę duża różnica w przyspieszaniu. Odczuwa się moc zwłaszcza na trasie, bo pozwala na szybsze wyprzedzanie. Mam wrażenie, że jednak minimalnie głośniejszy (na biegu jałowym) od nowiutkiego 1.4 8V (taki ma sąsiad), ale na pewno duuużo cichszy niż Model 1.
  • lepsze wyposażenie. no comment.
  • 5 drzwi. Bez utraty wspólnej zalety, że to hatchbacki.
  • lepszy lakier - ten jest metalic. lepsza tapicerka. Ciemniejsze, ale może to i lepiej, plastiki.
  • lepiej się zamyka tylna klapa (inaczej zamocowane są siłowniki)
  • cichszy nawiew powietrza, jeden poziom sterowania siłą nawiewu więcej.
  • jest kontrolka "niski poziom paliwa"
  • lepsze zachowanie układu jezdnego przy większych prędkościach.

 

Co jest kiepskie w Modelu 1.4 16V

  • skrzypi siedzenie kierowcy, z tyłu coś stuka (nie zlokalizowałem jeszcze co)
  • skrzeczy jeden z tylnych głośników
  • dlaczego lustrek bocznych nadal nie można złożyć ?
  • kierownica z poduszką, jakoś mniej wygodna w trzymaniu

Dlaczego jeszcze raz zaufałem Oplowi ? Bo wśród samochodów 3 letnich, w tej klasie samochodów, z takim silnikiem, miał najlepszą cenę. Mimo kilku wpadek, mam zaufanie do tej marki. Astra to wygodny samochód rodzinny, nie jest drogi w utrzymaniu, posiada wystarczającą przestonność i ładowność. Ale ... chyba go sprzedam przy 60 kkm, bo a nuż rzeczywiście "historia lubi się powtarzać".

 

Tomek