HomeDział technicznyNapraw to samWymiana korektora hamowania [F]

Wymiana korektora hamowania [F]

Wymiana korektora hamowania [F]

Teoria: Wchodzimy pod auto korektor znajduje się za bakiem paliwa mniej więcej po środku auta. Odkręcamy nakrętki przewodów hamulcowych (klucz 10 mm oryginalne nakrętki) odkręcamy dwie śruby 13 mm mocujące korektor, do jednej przydaje się przedłużka 60 mm odczepiamy sprężynę od mocowania, zakładamy nowy korektor przykręcamy do mocowania, przykręcamy nakrętki przewodów hamulcowych zaczynając od tej najbliżej silnika i dokręcamy idąc w kierunku rufy
Odnowiony i świeżo odcięty korektor.
fot1892
Praktyka: Bierzemy szczypce do grubego drutu odcinamy stalowe przewody przy cylinderkach tylnych hamulców, szlifierką wycinamy przewody gumowe, a dokładnie ich stalowe baryłkowate mocowania przyczepione do karoserii za pomocą stalowych wsuwek, następnie tą samą szlifierką odcinamy cztery przewody od korektora. Dalej tylko zardzewiałe śruby mocujące korektor 13mm i wyrywamy zardzewiałą sprężynę z oczka również mocno zardzewiałego mocowania w korektorze. Ponieważ miejsca jest (nawet po zdjęciu baku) tyle co kot napłakał to szlifierka musi być jakaś mała co by się łatwo nią manewrowało.
Tytułem wyjaśnienia czemu odcinamy przewody aż przy cylinderkach?
Po piętnastu latach żaden klucz 10mm nie jest w stanie ruszyć nakrętek które są: skorodowane i zapieczone (zaznaczyć odpowiednie). Klucz oczkowy tylko je pozbawi sześciokąta o ile jeszcze go mają. U mnie jedynymi nakrętkami które dały się odkręcić były te przy belce, cóż zawsze to coś:)
Do skorodowanych nakrętek używamy specjalnej nasadki i sześciokąt nie jest najlepszym rozwiązaniem warto wykręcić odpowietrzniki i wymienić je na nowe. Dlaczego szlifierka? Proste, końcówki przewodów elastycznych postanowiły się na stałe połączyć z mocowaniami zgrzanymi z karoserią o ile wsuwki jeszcze za pomocą płaskiego przecinaka udało się jakoś poluzować o tyle baryłki tkwiły jak przyspawane (później okazało się że są wklejone jakimś białym świństwem, może to farba sam nie wiem, ale wyglądało na oryginalny patent GM)
Spieszę z wyjaśnieniem że poza odrobiną dymu podczas przecinania pełnych przewodów hamulcowych nic się nie pali
Co jeszcze może nas spotkać przy tak prostej pracy? Ano to że trzeba się przygotować na to że po odcięciu korektora od głównych gałęzi jeżeli ich nie zabezpieczymy przed wyciekiem to stracimy cały płyn hamulcowy, trzeba odrdzewić mocowania, trzeba zakuć nowe końcówki na głównych gałęziach korektora, no chyba że nie jesteśmy masochistami jak ja i pociągniemy nowe miedziane linie od pompy ABS, a zapomniałbym przygotujmy sobie wszystkie typy mocowania przewodów do blach jakie są bo te stare zazwyczaj pękają podczas demontażu starych przewodów.
Odkręcamy starą nakrętkę nasadką do śrub zniszczonych 10 mm przedłużka 40 mm i grzechotka 1/2''
fot1893Ciach, amputacja bez krwawienia.
fot1894Szlifierka i ognia!! (Pamiętajmy o okularach ochronnych! )
fot1895Cd. Szlifierki, dlaczego ona? Zaraz napiszę.
fot1896Prostujemy przewody pod zakuwanie, czyścimy je ze złażącej farby i taka tam kosmetyka.
fot1897Wyrównujemy końce przewodów obcinakiem krążkowym do rurek. Tutaj mała uwaga jak przewód ma wżery korozyjne na odcinku przeznaczonym do zakuwania, to musimy go amputować bo nie da się spęczyć grzybka
fot1898Za pomocą czegoś takiego zakuwamy przewód, załóżmy wcześniej nakrętki w odpowiednim rozmiarze tj dalsza (bliżej silnika) 10x1 mm bliższa 12x1 mm bo później można się wkurzyć jak grzybek wyszedł ładnie a trzeba ciąć cenny przewód.
fot1899Wujowate (czyt. Tanie) zakuwarki mają szczególną cechę, zaskoczą Cie w najmniej spodziewanym momencie poniżej urwany kawałek stempla w przewodzie hamulcowym. (MIejcie zapasowy stempelek to tylko 5zł)
fot1900

 

Wszelkie materiały, informacje, pliki, rysunki, zdjęcia itp. dostępne w Serwisie www.astra.auto.pl nie mogą być kopiowane,
publikowane i redystrybuowane bez pisemnej zgody autorów. Wszelkie prawa zastrzeżone.